Co Prezydent Duda zmieni w sądownictwie?

24 sierpnia 2017
24 sierpnia 2017 Witold Stoch

Według doniesień medialnych już na przełomie sierpnia i września zespół ekspertów przy prezydencie RP Andrzeju Dudzie ma przedstawić głowie państwa projekty ustaw o Sądzie Najwyższym oraz o Krajowej Radzie Sądownictwa. Powstanie tych najbardziej wyczekiwanych w obecnym sezonie politycznym ustaw to oczywiście skutek ofensywy Prawa i Sprawiedliwości w sprawie zmian w sądownictwie, która zamieniła się w polityczną awanturę, rozgrzewającą do czerwoności parlamentarzystów, a także zwykłych obywateli, którzy gromadzili w sporej ilości na protestach m.in. przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu.

Prezydent Andrzeja Duda został wówczas postawiony przed trudną alternatywą – albo posłusznie podpisze się pod bardzo kontrowersyjnymi i rewolucyjnymi zmianami proponowanymi przez jego macierzystą partię, albo postawi się i zawetuje wszystkie trzy ustawy dotyczące sądownictwa, przez co zostanie przez PiS uznany za hamulcowego „koniecznych zmian służących zwykłym obywatelom”. Prezydent wybrał opcję pośrednią i niemal miesiąc temu zawetował ustawę o Sądzie Najwyższym oraz o Krajowej Radzie Sądownictwa, podpisując jednocześnie ustawę o zmianie ustawy o ustroju sądów powszechnych. Jak można się było domyślić, to salomonowe rozwiązanie nie spodobało się ani wiecującym przed Pałacem przedstawicielom opozycji spod znaku Platformy Obywatelskiej, .Nowoczesnej czy resztówek po Komitecie Obrony Demokracji, którzy domagali się trzech wet, jak i partii rządzącej.

Sytuacja dla prezydenta stała się jeszcze bardziej skomplikowana, kiedy okazało się, że to on musi przejąć inicjatywę i stworzyć nowe projekty ustaw o SN i KRS, do czego zobowiązał się w swoich wystąpieniach uzasadniających weta. Wyraźnie zaznaczył to także prezes PiS Jarosław Kaczyński, a także inni politycy partii rządzącej, którzy oczekują na ruch prezydenta. Te szachy pomiędzy Pałacem, a Nowogrodzką, oraz Ministerstwem Sprawiedliwości, a także animozje personalne oraz konflikty w obozie rządzącym opisywane były przez wielu komentatorów na przestrzeni ubiegłego miesiąca już po wielokroć. Zatarciu uległy nieco przez to kwestie merytoryczne, które są przecież w sprawie najważniejsze.

Wspólnie z KoLegami z Zarządu Głównego Stowarzyszenia KoLiber już 14 lipca wydaliśmy oświadczenie w sprawie projektów ustaw o SN i KRS. Naszym zdaniem projekty te były bardzo niepokojące, gdyż radykalnie zmieniały ustrój SN oraz zaburzały zasadę trójpodziału władzy. Najgorszym ze wszystkich był pomysł, aby to Minister Sprawiedliwości, a więc przedstawiciel władzy wykonawczej, a w polskich warunkach także najczęściej poseł, a więc jednocześnie przedstawiciel władzy ustawodawczej decydował o tym, który z obecnych sędziów SN pozostanie na swoim stanowisku. Między innymi do tego pomysłu PiS-u, który był przez jego przedstawicieli zaciekle broniony podczas debat sejmowych będzie musiał odnieść się w swoim projekcie Andrzej Duda. Jedynie w teorii rozwiązanie tego problemu jest proste. Zupełne zaniechanie odwoływania sędziów SN przed upływem kadencji uderzy w narrację PiS-u, który uważa, że bez zmian personalnym nie będzie zmian jakościowych. Zmiana polegająca na przyznaniu tej kompetencji Prezydentowi RP zamiast Ministrowi Sprawiedliwości spowoduje natomiast kolejne larum podniesione przez opozycję i postawi Dudę przed sytuacją, w której zacznie być oskarżany o to, że sam chce podnieść rękę na niezależność sądownictwa, a jego sprzeciw dotyczył tylko tego, że zrobić ma to zamiast niego minister Zbigniew Ziobro. I tak źle i tak niedobrze, a to tylko jeden z licznych przykładów.

Prezydent Andrzej Duda postawił się bowiem w sytuacji, w której musi po trochu dogodzić swoim kolegom z macierzystej partii i obozu rządzącego, jak i rozsądnie podchodzącym do kwestii reform sądownictwa przedstawicielom opozycji, prawnikom, a także obywatelom, którzy protestowali przeciwko radykalnej wersji reform proponowanych w lipcu przez partię Jarosława Kaczyńskiego. Wyraźną ambicją prezydenta jest przeprowadzenie takich reform, które zostaną zaakceptowane nie tylko przez wąskie grono najbardziej zagorzałych zwolenników PiS, ale i przez inne środowiska. Jest to sytuacja bardzo trudna, biorąc pod uwagę jak radykalni są z jednej strony fanatycy partii rządzącej, a z drugiej nieprzejednani „obrońcy wolności i demokracji” spod sztandarów tzw. „totalnej opozycji”. Dlatego też Dudzie zależy przede wszystkim na akceptacji rozsądnego centrum, którego będzie także notabene potrzebował przy staraniach o reelekcję.

Widać to wyraźnie, gdy weźmie się pod uwagę, że według doniesień medialnych szefem zespołu odpowiedzialnego za powstanie prezydenckich projektów ustaw został były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL profesor Michał Królikowski. Ten wybitny karnista oraz bliski współpracownik Jarosława Gowina to na pewno gwarancja najwyższej jakości rozwiązań ustawowych pod względem technicznym. Niewiadomą nadal pozostaje jednak sama warstwa merytoryczna, chociaż pewnym tropem może być wypowiedź Królikowskiego dla Super Expressu, w której uznał, że: „Jesteśmy (…) świadkami ustrojowej przebudowy podstawowych instytucji państwa bez zmiany konstytucji i z zerwaniem z dotychczasową kulturą kontroli stanowionego prawa. Choćby z tego powodu mamy prawo pytać o racje i wyrażać niepokój”.

Rozsądne podejście Królikowskiego oraz odwaga Dudy, którą prezydent w końcu się wykazał względem prezesa Kaczyńskiego pozwalają mi przypuszczać, że kształt ustaw reformujących SN i KRS będzie zdecydowanie bardziej łagodny niż projekt ministra Ziobry, ale nie będzie rezygnować z postulatów reformy sądownictwa, która jest Polsce bardzo potrzebna. Sędziowie muszą być w naszym kraju prawdziwie niezależni, a sądy niezawisłe, po to by chronić nasze prawa przed zakusami rządzących czy to z prawej, czy to z lewej strony sporu partyjnego.
Mam nadzieje, że pod okiem profesora Królikowskiego i kuratelą prezydenta Dudy powstanie bardzo dobry projekt, który nie zostanie ad hoc odrzucony ani przez PiS, ani przez przedstawicieli PO i .N oraz zaakceptowany przez większość środowiska prawniczego. Rzeczpospolita potrzebuje bowiem takiej ponadpartyjnej zgody zwłaszcza w sprawach najważniejszych, a do takich bez wątpienia należy prawidłowy ustrój władzy sądowniczej.

Nadzieja matką naiwnych? Chciałbym wierzyć, że nie w tym przypadku i nie zniszczy jej partyjne zaślepienie i chęć partykularnych zysków politycznych. To sprawa zbyt poważna, by pozostawić ją w logice wojny plemiennej.

, , , , , ,

Witold Stoch

Urodzony 20 grudnia 1992 r. w Kaliszu. Magister prawa i aplikant radcowski w OIRP Warszawa. Od stycznia 2016 r. sekretarz Stowarzyszenia KoLiber. Współpracownik klubu poselskiego Kukiz '15.

KONTAKT

Zapraszamy do współpracy!